Każdy zastanawia
się „ jak osiągnąć szczęście?”, albo „czym jest
szczęście?”. Szczęście dla mnie to rodzina, przyjaciele, Leon,
moja pasja, czyli muzyka. Niczego więcej do szczęścia mi nie
potrzeba. Mogę śmiało powiedzieć, że jestem najszczęśliwszym
człowiekiem na świecie. Do puki będzie przy mnie Leon wierzę, że
nie stanie mi się nic złego. Przy nim czuję się taka szczęśliwa
i bezpieczna…
Nagle ktoś zaczął
pukać do pokoju hotelowego Violetty. Musiała więc przestać pisać
w swoim pamiętniku. Dobrze wiedziała kto puka. Szybko wstała z
łóżka, schowała pamiętnik, poprawiła szybko włosy w lustrze i
podbiegła do drzwi. Ostrożnie położyła dłoń na klamce i lekko
ją docisnęła. Zza drzwi wyłonił się wysoki brunet o zielonych,
pięknych oczach. Uśmiechną się do Violi szeroko. Tak jak ona to
uwielbiała. Najpierw lekko wychylił głowę. Jego oczy
przeszukiwały pokój w poszukiwaniu…
-Fran
nie ma , jesteśmy sami – te ostatnie słowa podkreśliła
uwodzicielskim tonem.
Chłopak poczuł się
pewniej. Zaczął powoli wchodzić do środka. Był bardzo elegancko
ubrany. Miał na sobie błękitną, gładką koszulę i granatową
marynarkę oraz dżinsy i trampki. Jego włosy zaczesane do góry
dzięki żelowi zaczęły lśnić w blasku żarówki. Wyglądał jak
książę z bajki. I taki też był w oczach Violetty. Nie wyobrażała
sobie bez niego życia, tak jak i on bez niej. Ręce trzymał za
plecami. Udawał spokojnego i opanowanego, choć nie wychodziło mu
to zbyt dobrze. Viola gestem ręki poprosiła, żeby wszedł dalej.
Usiadł powoli na łóżku i wyciągną ręce z za pleców. Trzymał
w nich niezbyt duże, kwadratowe, fioletowe pudełeczko. Było
obwiązane srebrną wstążką.
- Leon! – powiedziała
to z wyczuwalnym przejęciem i lekką nutką złości. – Co to
jest? Przecież wiesz, że nie chcę, od ciebie żadnych prezentów.
Z lekko naburmuszoną
miną usiadła koło niego. Teraz jeszcze mocniej czuła zapach jego
perfum. Znała je dobrze, ponieważ kupiła je Leonowi na urodziny. W
jednej chwili zapomniała o swojej złości na ukochanego i o całym
świecie. Istniał w jej umyśle on i jego piękny zapach.
Rozkoszowała się tą słodką wonią, aż nagle chłopak się
odezwał i wróciła na ziemię.
- Otwórz proszę i
zobacz co jest w środku zanim zaczniesz się na mnie gniewać. –
powiedział to najsłodszym głosem jaki potrafił z siebie wydobyć.
Potem zrobił te swoje słodkie oczy. Viola nie umiała mu już
odmówić.
Wyciągnęła lekko do
przodu swoją dłoń. Zawahała się na moment. Kiedy znowu spojrzała
w oczy ukochanego jej ręka postanowiła przejąć kontrolę.
Sięgnęła po tajemnicze pudełeczko. ,,Przyszedł czas, żeby je
otworzyć'', rzekła sobie w
myślach. Pakunek przełożyła do lewej ręki, a prawą zaczęła
odwiązywać kokardę ze srebrnej wstążki. Kiedy zakończyła tę
czynność lekko uchyliła wieko. W środku nie było, żadnej
biżuterii. Było to wielkim zdziwieniem dla Violi, że zamiast
kolczyków, bransoletki, czy pierścionka znalazła tam kartkę
papieru. Wyjęła ją i zaczęła otwierać. W środku było
napisane:
Violetto Castillo,
czy zgodzisz się pójść ze mną dziś wieczorem na randkę? Ps.
Nie przyjmuję odpowiedzi „nie”.
Violetta lekko się
zarumieniła w sposób w jaki Leon uwielbiał. Wyglądała przy tym
tak słodko. Była lekko speszona i zaszokowana.
- Przepraszam –
powiedziała te słowa zwieszając głowę.
- Nie martw się ale
teraz się przebierz bo musimy już wychodzić. W końcu to nasza
ostatni tydzień
we Włoszech.
- Ok. Za 5 minut
będę gotowa – powiedziała i wbiegła do łazienki niczym burza.
Wzięła
naprawdę szybki prysznic. Kiedy się wysuszyła pobiegła w
szlafroku do szafy i zaczęła szukać idealnej sukienki na ten
wieczór. Myślała nad tym już pod prysznicem, więc szybko zajęło
jej odnalezienie idealnej kreacji. Była nią zwiewna, śnieżnobiała
sukienka przed kolano. Całą sukienkę pokrywała koronka o jeszcze
bielszym odcieniu niż materiał. Rękawy sięgały przed ramiona. W
talii był przyszyty pas tego samego koloru i materiału. Miała nie
zbyt duży dekoltem. Zdecydowała się też na kremowe szpilki.
Założyła naszyjnik z literą V oraz srebrne wkręcane kolczyki.
Rozczesała i rozpuściła włosy, a następnie zrobiła lekki
makijaż. Leon przyglądał się tym przygotowaniom uważnie. Cały
czas się uśmiechał patrząc na nią. Myślał o ich dzisiejszej
randce. Zaplanował na nią coś specjalnego. Viola była gotowa po
30 minutach.
Nawet Leon się zdziwił, że udało jej się zdążyć w tak krótkim
czasie. Wyszli o 19 z hotelu i udali się w stronę niespodzianki
jaką Leon jej uszykował.
*********************************************************
Hej! Mam nadzieję, że rozdział się podoba. Był napisany bardzo dawno... Przepraszam :( Postaram się częściej pisać. W tym momencie mam ferie, ale gdy wrócę do szkoły to nie wiem. Po pierwsze mam dużo nauki, a po drugie idę do bierzmowania i muszę zdać pytania.... Masakra!!! No cóż, piszcie w komentarzu czy wam się podoba, czy nie. Może macie jakiś pomysł? Podzielcie się nim. Jeśli napiszecie kom znaczy, że czytacie, a ja mam się dla kogo starać :-) Pozdrawiam :*

Super
OdpowiedzUsuńDzięki :)
Usuń