piątek, 16 października 2015

Prolog

- Szybciej Violu - woła z kuchni Olga
- Idę, idę
 Rok szkolny w studiu się skończył. Wszyscy bardzo nad tym ubolewali. Fran, Camila, Diego i Maxi wymyślili, że zamiast się smucić wyjadą całą paczką na wakacje. Rodzice Leona zgodzili się być ich opiekunami, ponieważ przez cały lipiec będą musieli zostać we Włoszech w sprawach służbowych. Za godzinę odlatuje samolot z Buenos Aires do Włoch.
 Viola zeszła ze schodów w pięknej granatowej, zwiewnej sukience w serek. Była przewiązana w talii łańcuszkiem w kolorze złota. Miała też na sobie kurtkę z jasnego dżinsu.
- O Violu jak pięknie wyglądasz! Będziemy za tobą tęsknić cały miesiąc sami - powiedział czule Ramallo.Herman i Angie wyjechali 2 dni temu na miesiąc miodowy do Paryża.
- Violu przyjechał już Leon! - krzyczy Olga.
Nagle rozbrzmiewa się pukanie do drzwi. Otwiera mu Olga.
- Dzień dobry! - przywitał się Leon. - Cześć Violu, jesteś gotowa musimy już jechać.
- Tak, tak już idę. - zwróciła się do niego jego ukochana. Podeszła do Olgi i Ramallo, przytuliła się i pożegnała. - Będę tęsknić!
- My też kochanie! - zaczęła płakać Olga
- Wracaj szybko! - uciął Ramallo
- Będę dzwonić! Pa!
- No choć już - powiedział Leon półszeptem - Do widzenia!
Leon pomógł Violi z walizką. Włożył ją do bagażnika a potem otworzył tylne drzwi do samochodu Violi. Następnie obszedł samochód dookoła i usiadł koło niej.
- Dzień dobry - powiedziała grzecznie Viola do rodziców Leona, Anny i Rodrigo. Uśmiechnęli się do niej. Powoli ojciec Leona uruchomił auto. Ono lekko zabuczało ruszyło. Na lotnisko jechali 30 minut. Leon wysiadł z auta zaraz po zgaśnięciu silnika. Zanim Viola zdążyła się obejrzeć otworzył jej drzwi, pomógł jej wysiąść i ruszył po bagaże. Viola wzięła do ręki swoją wielką fioletową walizkę i ruszyła za Leonem w stronę wejścia. Od razu po otworzeniu się rozsuwanych drzwi zobaczyli chmarę ludzi czekających, spieszących się, rozmawiających, spacerujących ludzi. Viola poczuła się jak w mrowisku. Złapała za rękę swojego chłopaka. Bała się, że się zgubi. Szybko odnaleźli ich wejście. Przed nim stali Fran, Diego, Camila, Brodway, Naty, Maxi, Andres, Ludmiła i Federico. Lara i Clement  nie mogli z nami pojechać. Byli wszyscy więc mogli ruszyć do samolotu. Pokazali bilety i poszliśmy wzdłuż korytarza. W samolocie Viola usiadło koło Leona. Była z nim bardzo szczęśliwa. Nigdy tak dobrze się jeszcze nie dogadywali. Do Włoch lecieli 26 h. po wyjściu z samolotu wsiedli do autobusu i pojechali do hotelu. Po 40 minutach byli na miejscu. Hotel był przepiękny, jak i całe miasto. Wielki brylantowy żyrandol na środki pomieszczenia dodawał mu elegancji. Jasne kolory ścian i podłogi połączone z brązowymi meblami i żyrandolem wyglądały niebiańsko. Viola dostała pokój z Fran. Wreszcie miały szansę trochę porozmawiać.
- Jak u ciebie i Leona? Widzę, że miłość kwitnie! - powiedziała Fran
- Diego i ty też nie odstajecie.... opowiadaj jak było podczas lotu? -spytała Viola, ponieważ jej przyjaciółka też siedziała ze swoim chłopakiem w samolocie.
- Nic takiego, wiesz jak to jest.....
Nagle przerwało jej pukanie do drzwi. Viola podeszła i je otworzyła. Zza nich wyłoniła się Cami, Ludmi i Naty.
- Chodźcie dziewczyny na miasto! - powiedziała rozradowana blondynka gdy weszła do pokoju.
- Zjemy coś, pochodzimy po sklepach... -mówi niepewnie Naty
- Tak. Ja jestem strasznie głodna! - wykrzyknęła Fran.
Wszystkie przytaknęły i wyszły. Po kilku godzinach wróciły. I tak mijały kolejne dni. Chodzili na randki, na imprezy, zakupy, obiady, zwiedzali, podziwiali, odpoczywali. Minęły 2 tygodnie. to już ich ostatni tydzień we Włoszech. We wtorek Fran umówiła się z Diego na randkę. Wyszła wcześnie bo już o 15:00. Diego podobno zaplanował coś niezwykłego. Tego dnia po wyjściu przyjaciółki Viola postanowiła zostać już w domu i odpoczywać, ale nie przyszło to jej tak łatwo.