wtorek, 26 stycznia 2016

Niespodzianka



Każdy zastanawia się „ jak osiągnąć szczęście?”, albo „czym jest szczęście?”. Szczęście dla mnie to rodzina, przyjaciele, Leon, moja pasja, czyli muzyka. Niczego więcej do szczęścia mi nie potrzeba. Mogę śmiało powiedzieć, że jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Do puki będzie przy mnie Leon wierzę, że nie stanie mi się nic złego. Przy nim czuję się taka szczęśliwa i bezpieczna…


Nagle ktoś zaczął pukać do pokoju hotelowego Violetty. Musiała więc przestać pisać w swoim pamiętniku. Dobrze wiedziała kto puka. Szybko wstała z łóżka, schowała pamiętnik, poprawiła szybko włosy w lustrze i podbiegła do drzwi. Ostrożnie położyła dłoń na klamce i lekko ją docisnęła. Zza drzwi wyłonił się wysoki brunet o zielonych, pięknych oczach. Uśmiechną się do Violi szeroko. Tak jak ona to uwielbiała. Najpierw lekko wychylił głowę. Jego oczy przeszukiwały pokój w poszukiwaniu…
-Fran nie ma , jesteśmy sami – te ostatnie słowa podkreśliła uwodzicielskim tonem.
Chłopak poczuł się pewniej. Zaczął powoli wchodzić do środka. Był bardzo elegancko ubrany. Miał na sobie błękitną, gładką koszulę i granatową marynarkę oraz dżinsy i trampki. Jego włosy zaczesane do góry dzięki żelowi zaczęły lśnić w blasku żarówki. Wyglądał jak książę z bajki. I taki też był w oczach Violetty. Nie wyobrażała sobie bez niego życia, tak jak i on bez niej. Ręce trzymał za plecami. Udawał spokojnego i opanowanego, choć nie wychodziło mu to zbyt dobrze. Viola gestem ręki poprosiła, żeby wszedł dalej. Usiadł powoli na łóżku i wyciągną ręce z za pleców. Trzymał w nich niezbyt duże, kwadratowe, fioletowe pudełeczko. Było obwiązane srebrną wstążką.
- Leon! – powiedziała to z wyczuwalnym przejęciem i lekką nutką złości. – Co to jest? Przecież wiesz, że nie chcę, od ciebie żadnych prezentów.
Z lekko naburmuszoną miną usiadła koło niego. Teraz jeszcze mocniej czuła zapach jego perfum. Znała je dobrze, ponieważ kupiła je Leonowi na urodziny. W jednej chwili zapomniała o swojej złości na ukochanego i o całym świecie. Istniał w jej umyśle on i jego piękny zapach. Rozkoszowała się tą słodką wonią, aż nagle chłopak się odezwał i wróciła na ziemię.
- Otwórz proszę i zobacz co jest w środku zanim zaczniesz się na mnie gniewać. – powiedział to najsłodszym głosem jaki potrafił z siebie wydobyć. Potem zrobił te swoje słodkie oczy. Viola nie umiała mu już odmówić.
Wyciągnęła lekko do przodu swoją dłoń. Zawahała się na moment. Kiedy znowu spojrzała w oczy ukochanego jej ręka postanowiła przejąć kontrolę. Sięgnęła po tajemnicze pudełeczko. ,,Przyszedł czas, żeby je otworzyć'', rzekła sobie w myślach. Pakunek przełożyła do lewej ręki, a prawą zaczęła odwiązywać kokardę ze srebrnej wstążki. Kiedy zakończyła tę czynność lekko uchyliła wieko. W środku nie było, żadnej biżuterii. Było to wielkim zdziwieniem dla Violi, że zamiast kolczyków, bransoletki, czy pierścionka znalazła tam kartkę papieru. Wyjęła ją i zaczęła otwierać. W środku było napisane:
Violetto Castillo, czy zgodzisz się pójść ze mną dziś wieczorem na randkę? Ps. Nie przyjmuję odpowiedzi „nie”.
Violetta lekko się zarumieniła w sposób w jaki Leon uwielbiał. Wyglądała przy tym tak słodko. Była lekko speszona i zaszokowana.
- Przepraszam – powiedziała te słowa zwieszając głowę.
- Nie martw się ale teraz się przebierz bo musimy już wychodzić. W końcu to nasza ostatni tydzień we Włoszech.
- Ok. Za 5 minut będę gotowa – powiedziała i wbiegła do łazienki niczym burza.
Wzięła naprawdę szybki prysznic. Kiedy się wysuszyła pobiegła w szlafroku do szafy i zaczęła szukać idealnej sukienki na ten wieczór. Myślała nad tym już pod prysznicem, więc szybko zajęło jej odnalezienie idealnej kreacji. Była nią zwiewna, śnieżnobiała sukienka przed kolano. Całą sukienkę pokrywała koronka o jeszcze bielszym odcieniu niż materiał. Rękawy sięgały przed ramiona. W talii był przyszyty pas tego samego koloru i materiału. Miała nie zbyt duży dekoltem. Zdecydowała się też na kremowe szpilki. Założyła naszyjnik z literą V oraz srebrne wkręcane kolczyki. Rozczesała i rozpuściła włosy, a następnie zrobiła lekki makijaż. Leon przyglądał się tym przygotowaniom uważnie. Cały czas się uśmiechał patrząc na nią. Myślał o ich dzisiejszej randce. Zaplanował na nią coś specjalnego. Viola była gotowa po 30 minutach. Nawet Leon się zdziwił, że udało jej się zdążyć w tak krótkim czasie. Wyszli o 19 z hotelu i udali się w stronę niespodzianki jaką Leon jej uszykował.


*********************************************************
Hej! Mam nadzieję, że rozdział się podoba. Był napisany bardzo dawno... Przepraszam :( Postaram się częściej pisać. W tym momencie mam ferie, ale gdy wrócę do szkoły to nie wiem. Po pierwsze mam dużo nauki, a po drugie idę do bierzmowania i muszę zdać pytania.... Masakra!!! No cóż, piszcie w komentarzu czy wam się podoba, czy nie. Może macie jakiś pomysł? Podzielcie się nim. Jeśli napiszecie kom znaczy, że czytacie, a ja mam się dla kogo starać :-) Pozdrawiam :*

piątek, 16 października 2015

Prolog

- Szybciej Violu - woła z kuchni Olga
- Idę, idę
 Rok szkolny w studiu się skończył. Wszyscy bardzo nad tym ubolewali. Fran, Camila, Diego i Maxi wymyślili, że zamiast się smucić wyjadą całą paczką na wakacje. Rodzice Leona zgodzili się być ich opiekunami, ponieważ przez cały lipiec będą musieli zostać we Włoszech w sprawach służbowych. Za godzinę odlatuje samolot z Buenos Aires do Włoch.
 Viola zeszła ze schodów w pięknej granatowej, zwiewnej sukience w serek. Była przewiązana w talii łańcuszkiem w kolorze złota. Miała też na sobie kurtkę z jasnego dżinsu.
- O Violu jak pięknie wyglądasz! Będziemy za tobą tęsknić cały miesiąc sami - powiedział czule Ramallo.Herman i Angie wyjechali 2 dni temu na miesiąc miodowy do Paryża.
- Violu przyjechał już Leon! - krzyczy Olga.
Nagle rozbrzmiewa się pukanie do drzwi. Otwiera mu Olga.
- Dzień dobry! - przywitał się Leon. - Cześć Violu, jesteś gotowa musimy już jechać.
- Tak, tak już idę. - zwróciła się do niego jego ukochana. Podeszła do Olgi i Ramallo, przytuliła się i pożegnała. - Będę tęsknić!
- My też kochanie! - zaczęła płakać Olga
- Wracaj szybko! - uciął Ramallo
- Będę dzwonić! Pa!
- No choć już - powiedział Leon półszeptem - Do widzenia!
Leon pomógł Violi z walizką. Włożył ją do bagażnika a potem otworzył tylne drzwi do samochodu Violi. Następnie obszedł samochód dookoła i usiadł koło niej.
- Dzień dobry - powiedziała grzecznie Viola do rodziców Leona, Anny i Rodrigo. Uśmiechnęli się do niej. Powoli ojciec Leona uruchomił auto. Ono lekko zabuczało ruszyło. Na lotnisko jechali 30 minut. Leon wysiadł z auta zaraz po zgaśnięciu silnika. Zanim Viola zdążyła się obejrzeć otworzył jej drzwi, pomógł jej wysiąść i ruszył po bagaże. Viola wzięła do ręki swoją wielką fioletową walizkę i ruszyła za Leonem w stronę wejścia. Od razu po otworzeniu się rozsuwanych drzwi zobaczyli chmarę ludzi czekających, spieszących się, rozmawiających, spacerujących ludzi. Viola poczuła się jak w mrowisku. Złapała za rękę swojego chłopaka. Bała się, że się zgubi. Szybko odnaleźli ich wejście. Przed nim stali Fran, Diego, Camila, Brodway, Naty, Maxi, Andres, Ludmiła i Federico. Lara i Clement  nie mogli z nami pojechać. Byli wszyscy więc mogli ruszyć do samolotu. Pokazali bilety i poszliśmy wzdłuż korytarza. W samolocie Viola usiadło koło Leona. Była z nim bardzo szczęśliwa. Nigdy tak dobrze się jeszcze nie dogadywali. Do Włoch lecieli 26 h. po wyjściu z samolotu wsiedli do autobusu i pojechali do hotelu. Po 40 minutach byli na miejscu. Hotel był przepiękny, jak i całe miasto. Wielki brylantowy żyrandol na środki pomieszczenia dodawał mu elegancji. Jasne kolory ścian i podłogi połączone z brązowymi meblami i żyrandolem wyglądały niebiańsko. Viola dostała pokój z Fran. Wreszcie miały szansę trochę porozmawiać.
- Jak u ciebie i Leona? Widzę, że miłość kwitnie! - powiedziała Fran
- Diego i ty też nie odstajecie.... opowiadaj jak było podczas lotu? -spytała Viola, ponieważ jej przyjaciółka też siedziała ze swoim chłopakiem w samolocie.
- Nic takiego, wiesz jak to jest.....
Nagle przerwało jej pukanie do drzwi. Viola podeszła i je otworzyła. Zza nich wyłoniła się Cami, Ludmi i Naty.
- Chodźcie dziewczyny na miasto! - powiedziała rozradowana blondynka gdy weszła do pokoju.
- Zjemy coś, pochodzimy po sklepach... -mówi niepewnie Naty
- Tak. Ja jestem strasznie głodna! - wykrzyknęła Fran.
Wszystkie przytaknęły i wyszły. Po kilku godzinach wróciły. I tak mijały kolejne dni. Chodzili na randki, na imprezy, zakupy, obiady, zwiedzali, podziwiali, odpoczywali. Minęły 2 tygodnie. to już ich ostatni tydzień we Włoszech. We wtorek Fran umówiła się z Diego na randkę. Wyszła wcześnie bo już o 15:00. Diego podobno zaplanował coś niezwykłego. Tego dnia po wyjściu przyjaciółki Viola postanowiła zostać już w domu i odpoczywać, ale nie przyszło to jej tak łatwo.

piątek, 28 sierpnia 2015

Hej ♥

Mam na imię Kasia. Bardzo lubię serial ,,Violetta" oraz parę z tego serialu Leona i Violettę. Lubię pisać oraz wymyślać różne historie. Postanowiłam więc pisać tego bloga. Mam nadzieję, że ktoś będzie go czytał. Sama czytam już wiele blogów o Leontcie. Niektóre są naprawdę niesamowite. Mam nadzieję, że to co napiszę będzie przynajmniej w połowie tak dobre jak historie które kocham czytać. 
Zapraszam do czytania i komentowania mojego bloga :)